AMSTERDAM – my travel diary

Póki co, podróżować staram się raczej oszczędnie. Nie lubię zbędnych wydatków, a większe sumy przeznaczam na atrakcje, faktycznie ich warte – takie które pozostaną w moich wspomnieniach na długo. Wiele razy słyszałam, że w Amsterdamie to bardzo drogo. Myślę, że to jednak zależy od indywidualnego podejścia do podróżowania. Ja planowanie wycieczki rozpoczęłam od zarezerwowania noclegu.

Gdzie spać?

W mieście hotele, jak na Europę, są drogie (od 250-300 zł. za pokój dwuosobowy za noc i baardzo niski standard + duża odległość od centrum). Najlepszą opcją są więc hostele, których jest całkiem sporo. My zdecydowaliśmy się na Zaanse Hostel (ok. 60-100 zł. za łóżko za noc w pokoju 6-osobowym), ale byłam też bliska zarezerwowania Stayokay Hotel Zeeburg, który niestety uciekł mi w ostatniej chwili (100 zł. za łóżko za noc w pokoju 6-osobowym).

Jak dostać się do centrum?

  • Park&Ride – dookoła miasta znajdują się stacje P&R, w których można wsiąść w transport miejski i dojechać do centrum; do stacji można dotrzeć pociągami, a w przypadku posiadania swojego samochodu opłata parkingowa rozpoczęta przed 10 rano wynosi 8euro/24 h, a po 10 rano już tylko 1euro/24h (w cenie bilet do centrum i z powrotem)
  • pociągi – jeśli w pobliżu nie macie żadnej stacji P&R warto po prostu wsiąść w pociąg
  • promy (dla osób, mających nocleg w północnej części Amsterdamu, np. Zaandam) – w trakcie check-in dowiedzieliśmy się, że cały obszar Oberhoeks i Disteldorp ma wiele stref darmowego parkowania a ze stacji Buiksloterweg co 5 minut odpływa darmowy prom dopływający bezpośrednio do Dworca Centralnego – tym sposobem po 3 minutach na promie, znaleźliśmy się w początkowym punkcie naszej wycieczki

Co dalej?

Wychodzimy w promu. Jesteśmy w Amsterdamie. Spacer po mieście zaczynamy od jednej z głównych ulic miasta Damrak, pełnej sklepów i kawiarni. Po kilku minutach dochodzimy do placu Dam Square, na którym stoi National Monument – najważniejszy w Holandii pomnik, upamiętniający wydarzenia II wojny światowej. Tam również znajduje się znane muzem Madame Tussauds (bilety dostępne od 20 euro). Z placu wchodzimy w Kalverstraat, gdzie możemy bez wyrzutów sumienia spróbować wielu rodzajów holenderskiego sera. W sieciówkach „Cheese and more!” degustacja się kończy, a wizyta w sklepie praktycznie zastępuje nam lunch!

11. AmsterdamIMG_555511. AmsterdamIMG_555711. AmsterdamIMG_556511. AmsterdamIMG_5564

Skręcając z Kalverstaat w krótką Begijnensteeg, przechodzimy przez drzwi jednej z niesamowicie krzywych kamienic (których w mieście całe mnóstwo) a naszym oczom ukazuje się piękny The Begijnhof – jeden z najstarszych dziedzińców w Amsterdamie. Kiedyś mieszkały tam Beguines – niezamężne kobiety decydujące się na wspólne życie we wspólnocie. Dziś dziedziniec stanowi cichą ucieczkę od miejskiego zgiełku.

11. AmsterdamIMG_555611. AmsterdamIMG_555811. AmsterdamIMG_5559

Kierując się ciagle na południe, docieramy do Singel flower market. Małe sklepiki rozlokowane są w ciągu unoszących się na wodzie barek, co stanowi pozostałość po czasach, gdy każdego dnia kwiaty docierały do Amsterdamu łodziami. Odbijając na wschód, dochodzimy do placu Rembrandtplain, znanego przede wszystkim z bogatego życia nocnego i niezliczonej ilości atrakcji w clubach, barach i coffeeshopach tuż po zapadnięciu zmroku.

11. AmsterdamIMG_556811. AmsterdamIMG_5566

Amsterdam to miasto kanałów. Przed wyjazdem marzył mi się powrót z niezliczoną ilością pięknych ujęć kamienic, ulokowanych przy rzece Amstel. Jednak kadry nie zawsze wychodziły takie, jakby sobie tego życzyła. Z położonej na północ od Rembrandtplain – Staatstraat można uchwycić ciąg kamienic kończących się przed uroczym kościołem. Ulicą, umożliwiającą wiele wspaniałych kadrów okazuje się Kloveniersburgwal, którą spacerujemy nie mogąc się napatrzeć na wyjątkowość każdej z kamienic.

11. AmsterdamIMG_557111. AmsterdamIMG_557211. AmsterdamIMG_557711. AmsterdamIMG_556711. AmsterdamIMG_557411. AmsterdamIMG_5580

Po 20 minutowym spacerze na południowy wschód docieramy do zielonych skwerów i spacerujemy wzdłuż Plantage Middenlaan. Ulubieńcom zwierzaków polecamy ARTIS – pierwsze w Holandii Amsterdam Royal Zoo, założone już 1838 roku (bilety od 20 euro). Odejście od centrum, pozwala na zaobserwowanie codziennego miejskiego życia w Amsterdamie. Jest 1 maja, więc miasto jest dosyć ciche. Holendrzy raczej nie pracują a spacerują i oddają się własnym przyjemnościom.

11. AmsterdamIMG_5582

Od tego momentu zaczynamy już kierować się na zachód. Amsterdam to królestwo mostów i bez względu na to, czy stoi się na nich czy płynie pod nimi, widok na okolicę jest zawsze niezwykły. Przechodząc przez nieco inny niż wszystkie – biały Magere Brug (Skinny Bridge), dochodzimy do Reguliersgracht (Seven Bridges), gdzie siedem łukowatych ceglanych mostów znajduje się niesamowicie blisko siebie, co tworzy ciekawą perspektywę.

11. AmsterdamIMG_559711. AmsterdamIMG_558411. AmsterdamIMG_557811. AmsterdamIMG_559011. AmsterdamIMG_5586

Idąc dalej, zauważamy ciekawą kawiarnie na rogu Frederiksplein 54 i nagle zaczynamy odczuwać niepohamowaną ochotę na kawę. Okazuje się, że „The School of Life” to nie tylko kawiarnia. To miejsce, zajmujące się rozwijaniem inteligencji emocjonalnej, prowadzące warsztaty, terapie, wydające książki, tworzące filmy i przedmioty mające na celu pomoc w dążeniu do dającego satysfakcję życia. W trakcie godziny, przeglądnęłam kilka ich książek a myśl, że mogłabym wziąć udział w warsztatach nie wychodzi mi z głowy do dziś. The School of Life znajduje się też w Londynie, Paryżu, Berlinie, Zurychu więc napewno odwiedzę to miejsce jeszcze nie raz! Na ich stronie znajduje się treść książki „The Book of Life”, do której polecam zajrzeć i mnóstwo ciekawych artykułów – tutaj wersja strony z Londynu, bo po angielsku 🙂

11. AmsterdamIMG_531711. AmsterdamIMG_560011. AmsterdamIMG_533111. AmsterdamIMG_532611. AmsterdamIMG_532511. AmsterdamIMG_5319

Po pysznej kawie i godzinnym odpoczynku, skierowaliśmy się w stronę Albert Cuypmarkt – największego i najbardziej znanego marketu na świeżym powietrzu. Na 260 stanowiskach znaleźć można wszystko – od owoców w czekoladzie, przez belgijskie gofry, holenderskie śledzie, szaszłyki czy truskawkowe smoothie. Poniżej Albert Cuypmarkt znajduje się Sarphatipark. Nam jednak nie starczyło już na niego czasu. Nadrobimy następnym razem!

Idąc w stronę znanego, amsterdamskiego kompleksu muzealnego, natrafiamy jeszcze na ukryty w wąskich uliczkach specyficzny mural (Frans Halsstraat 64), pstrykamy zdjęcie i po kilku minutach docieramy do czerwono-białych liter „I amsterdam”.

11. AmsterdamIMG_5610

Znany napis stoi na środku Museum Quarter, zawierającego Rijksmusem, muzeum sztuki nowoczesnej Stedelijk, Muzeum Van Gogha oraz Royal Concertgebouw – najważniejszą scenę koncertową w mieście. Wszystkie muzea z pewnością kryją w sobie wiele cennych dzieł, jednak etap podróżowania połączony ze zwiedzaniem muzeów zostawiamy sobie na przyszłość. Na chwilę obecną bardziej interesuje mnie obserwowanie codziennego życia mieszkańców różnych części świata. Muzealne powroty do przeszłości są jak na razie nie dla mnie.

11. AmsterdamIMG_561211. AmsterdamIMG_5618DCIM100GOPROGOPR1457.

Położony na zachód od Museumplein Vondelpark to idealne miejsce na przejażdżkę rowerem, lunch na trawie czy jogging. Będąc w takich miejscach, nie da się nie myśleć o przeprowadzce do jakiegoś bardziej przyjaznego dla społeczeństwa państwa w Europie. Zdradzę, że Holandia jest na liście moich faworytów.

11. AmsterdamIMG_562211. AmsterdamIMG_562111. AmsterdamIMG_562711. AmsterdamIMG_5628

Wychodząc z Vondelparku przechodzimy piękną Roemer Visscherstraat. Siedem kamienic Zevenlandenhuizen (‘Houses of seven countries’) zostało wybudowanych w 1894 roku. Prezentują one style architektoniczne różnych europejskich krajów. Mnie najbardziej urzekła egzotyczna hiszpańska fasada.

11. AmsterdamIMG_561911. AmsterdamIMG_563211. AmsterdamIMG_5633

Nasz spacer powoli zaczyna zataczać koło. Kierujemy się więc na północ i spacerujemy wzdłuż kanałów na terenie Jordaan – prawdopodobnie najbardziej znanej dzielnicy w Holandii. Przed wyjazdem wyczytałam, że punkt „get lost in Jordaan” rozpoczyna „things to do in Amsterdam” – więc wzięłam to sobie do serca i dałam się ponieść atmosferze cudownej okolicy pełnej rowerów, kwiatów, kolorowych fasad i łódek. Północ Jordaan jest bardziej turystyczna, natomiast na południe od Rozengracht rozciąga się ta bardziej cicha i mniej zaludniona część.

Z ciekawszych miejsc w Jordaan zwróciłam jeszcze uwagę na:

  • Dom słynnej pisarki Anne Frank – kolejka do wejścia była gigantyczna, zdecydowanie przełożyliśmy wizytę na kolejny raz
  • Lindengracht market – owoce, warzywa, kwiaty
  • Homomonument – pomnik, upamietniający osoby homoseksualne, które doświadczyły lub doświadczają prześladowania lub zostały zamordowane z powodu własnej orientacji seksualnej
  • Cafe Chris – najstarsza kawiarnia w Jordaan, otwarta w 1624 roku
  • Karthuizerhofje (Karthuizersstraat 89–171) – oprócz Begijnhof jeszcze tutaj można znaleźć jeden z największych dziedzińców, zbudowany w połowie XVIIw.

11. AmsterdamIMG_564211. AmsterdamIMG_564711. AmsterdamIMG_5644

Kręcąc się po centrum, między Oudezijds Voorburgwal a Spuistraat, trafiliśmy jeszcze do słynnej dzielnicy Czerwonych Latarni, która zrobiła na mnie potworne wrażenie i pozostawiła na cały wieczór z setkami przemyśleń… Klimat szklanych witryn z zapraszającymi do środka rozebranymi paniami, erotycznych kin i teatrów, przełamuje duża ilość coffeeshopów, w których wizyta gwarantuje klientom spojrzenie na Amsterdam od jeszcze innej strony : )

Dzień zakończyliśmy w holenderskim pubie, popijając amsterdamskiego Amstela i zazdroszcząc holendrom życia w tak ciekawym mieście – pełnym ścieżek rowerowych, pięknej zabudowy, klimatycznych kanałów, bogatych muzeów, ogromnych parków, tajemniczych zakamarków i wesołych turystów. Mam wrażenie, że życie w Amsterdamie płynie wolniej. Nie czuć tego zgiełku, pośpiechu i pędu życia, obecnego w Londynie, Paryżu czy nawet Warszawie. Amsterdam wywarł na mnie wrażenie cichego, spokojnego i bezpiecznego miasta, bardzo przystosowanego i przyjaznego dla ludzi. Zawsze oceniam miasto na podstawie mojego samopoczucia wynikającego z obecności w nim – a w Amsterdamie czułam się na prawdę dobrze!

A post z mojego majówkowego pobytu w Brugii znajdziecie tutaj.

Dużo radości na te długo wyczekiwane dni wiosny życzę!

A.

Advertisements

9 thoughts on “AMSTERDAM – my travel diary

  1. Marta | Panna Martha pisze:

    Zdjęcia są naprawdę cudowne! Amsterdam póki co pozostaje w moich dalszych podróżniczych planach. Zdjęcia zapewne nie odzwierciedlają w pełni ducha, chociaż w zasadzie sama jeszcze nie doceniłam tego miasta odwiedzając je. 🙂

    Lubię to

    • sophisticatedly pisze:

      Lecieliśmy do Belgii samolotem z Krakowa i mieszkaliśmy u taty mojego chłopaka, który pożyczył nam auto na tydzień, więc taka opcja baardzo się opłaca ;> ale myślę, że wypożyczenie auta na własną rękę też jest dobrą opcją, tym bardziej że w Belgii i Holandii wszędzie jest bardzo blisko, więc nie trzeba robić tylu kilometrów.. 🙂 Podróż autem z Polski opłaca się przy 4 osobach i większym zapasie czasowym 🙂

      Lubię to

  2. Natalia pisze:

    Zachwycam się bardzo Twoimi kadrami! Udało Ci się wrócić z mnóstwem pięknych ujęć! A The school of life brzmi świetnie, w naszym kraju trzeba nam więcej takich inicjatyw! Zaintrygowały mnie te karty – czy to jest właśnie The book of life, czy coś innego?

    Polubione przez 1 osoba

    • sophisticatedly pisze:

      Dziękuje Ci ślicznie za te miłe słowa! ❤ A jeśli chodzi o te karty – to były takie zestawy "gier". Karty zawierały przeróżne pytania z różnych dziedzin życia np. pieniądze, związki, rodzina, edukacja, czas wolny, pielęgnacja siebie (niektóre dodałam w poście) i do każdego zestawu takich pytań były inne reguły gry – coś jak taka gra towarzyska, mająca na celu poznać siebie – dostajesz pytanie na głowę i zastanawiasz się nad odpowiedzią 🙂 niestety jeden zestaw kosztował ok. 20-30euro więc wróciłam z pustymi rękami, ale może następnym razem 😉 na pewno zawsze przed jakąkolwiek podróżą będę sprawdzać, czy gdzieś w pobliżu będzie The School of Life 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s