PODRÓŻ INNA NIŻ ZWYKLE, YOGA, JASKINIOWCY, ZIELEŃ, OCEAN I INNOŚĆ, CZYLI O GRAN CANARI REFLEKSYJNIE

Gran Canaria – mówi się o niej „Europa w miniaturce”. Byłam, zobaczyłam, doświadczyłam i przywiozłam wspaniałe wspomnienia. Z porównaniem powyżej jak najbardziej mogę się zgodzić, bo każda odwiedzona przeze mnie część wyspy oferowała coś zupełnie innego i niespotykanego nigdzie wcześniej.

A co zauroczyło mnie najbardziej?

Zauroczył mnie mój widok z balkonu, który był najbardziej unikatową panoramą, jaką kiedykolwiek widziałam. Na noc, specjalnie odsłaniałam zasłony, żeby od pierwszych chwili po obudzeniu cieszyć oczy tym, co rozpościerało się przede mną. Groźne majestatyczne skały, pod nimi błękitno-seledynowa woda, w środku ledwo dostrzegalni, malutcy ludzie. Zdjęcia zupełnie nie oddają piękna tego miejsca…

Dlatego właśnie, wszystkim wybierającym się na kanaryjską wyspę, gorąco polecam Puero Rico – jako bazę wypadową, czy do zwiedzania czy odpoczynku. Miasto położone jest na skałach a hotele zapewniają cudowne widoki na wypełnione, seledynową wodą zatoczki. Ja z moją rodziną zdecydowaliśmy się na hotel Riu Vistamar. Mimo, że generalnie nie lubię odwiedzać jednego miejsca więcej niż raz, położenie hotelu, jakość obsługi i przepyszne, różnorodne potrawy w formie all inclusive sprawiło, że gdybym miała wybrać się na wyspę po raz drugi, zarezerwowałabym ten sam hotel!

GranCanaria0IMG_2749GranCanaria0IMG_2723DSC_0012GranCanaria0IMG_2813GranCanaria0IMG_2835GranCanaria3DSC_0050GranCanaria0IMG_2883

Zauroczyły mnie też kanaryjskie poranki, których po powrocie bardzo mi brakuje. Słońce wschodziło koło 7:30. Był taki taras… z rana opustoszały, wystawiony centralnie w stronę oceanu. Fakt, że hotel położony był na 200 – metrowej skale, dawał niecodzienną możliwość podziwiania tafli wody z góry, a nie z poziomu wzroku. Kiedy słońce powoli wyłaniało się na wschodzie i oświetlało położone dookoła białe budynki, ja z moją Mamą rozpoczynałyśmy „Surya-namaskar” czyli sekwencję cyklu Powitanie Słońca.

surya-namaskar-mantra-handout

Te podstawowe ćwiczenia w praktyce jogi niosą ze sobą wiele korzyści zdrowia fizycznego, jak i psychicznego – rozciągają i wzmacniają mięśnie kręgosłupa, regulują oddech, poprawiają krążenie i procesy trawienne. Ćwiczenia na świeżym, nieco chłodnym powietrzu prawie każdego ranka, naprawdę utrzymywały mnie w dobrym samopoczuciu przez cały dzień i wypełniały OGROMNĄ ENERGIĄ. Ile bym dała, aby każdy mój dzień zaczynał się w ten sposób!

Jeśli zaczynacie swoją przygodę z jogą albo chcecie się przekonać czy taka forma ćwiczeń jest dla Was – naprawdę polecam cykl Powitania Słońca, i to bez względu na to, czy za oknem ulewa czy migoczące promyki słońca. Ćwiczenia przy świecach, tuż przed wschodem słońca, albo już po zmroku są moim zamiennikiem osłonecznionego tarasu na pięknej Gran Canari.

GranCanaria0IMG_2728IMG_3416

Zauroczyło mnie każde miejsce, w którym byłam! Jak wspominałam wyżej i o czym planuję rozpisać się bardziej szczegółowo w następnym poście – Gran Canaria to raj dla chcących doświadczyć różnych stron świata nie opuszczając jednej wyspy, mającej niecałe 40 km długości i szerokości!

Południe wyspy, czyli najstarsza część pełne jest wąwozów, skalistych urwisk i najwyższych powulkanicznych wzniesień. Jadąc autem dookoła wyspy, czułam się jak w zielonej Nowej Zelandii (mimo, że jeszcze nie byłam!). Krajobrazowi dodają uroku pokryte krzewami góry, łagodnie wpadające do oceanu, bajka! Północno-zachodnia część to wilgotny klimat, rosa, wielkie lasy iglaste, swoiste polskie Karkonosze! W stolicy – Las Palmas de Gran Canaria zazwyczaj wieje, jest kilka stopni zimniej niż na południu i bardziej deszczowo. Dlatego oprócz Puerto Rico, można wybrać się również do położonych na cieplejszym południowym-wschodnie Playa del Ingles i Maspalomas, których ja nie polecam ze względu na ogromną ilość turystów, kurortów, sklepów – jednym słowem wszystkiego, co utrudnia prawdziwy wypoczynek.

GranCanaria1DSC_0026

GranCanaria4DSC_0009

Kamieniste południe i Riu Vistamar położony na skale.

GranCanaria4DSC_0026

GranCanaria5DSC_0263

Pustynno – sawannowy południowy wschód i region Maspalomas.

GranCanaria5DSC_0288

Wąwóz Guayadeque – kwitnące drzewa migdałowca, gaje palmowe i mieszkanka w skałach.

GranCanaria7DSC_0385

GranCanaria7DSC_0397

Punkt widokowy – tzw. „Balkon” – przede mną ocean we mgle i nic poza tym…

GranCanaria7DSC_0404

GranCanaria7DSC_0427

W głębi lądu…

GranCanaria7DSC_0452

Rezerwat Tamadaba – cisza, spokój, świergot ptaków, jeden człowiek minięty po drodze w ciągu 2 godzin…

Zauroczyła mnie prostota, z jaką można żyć. Jadąc przez dziki, porośnięty drzewami migdałowca i palmowymi gajami wąwóz Guayadeque zaczęliśmy dostrzegać małe drzwiczki na różnych wysokościach wzgórz. Póżniej w przewodniku przeczytałam, że wąwóz zamieszkiwany był w przeszłości przez rdzennych Guanczów. W ich języku „barranco de Guayadeque to „miejsce, którym płynie woda”. Dawniej, w skałach, nad brzegiem rzeki, Guancze wykuwali swoje mieszkania, a wiele z nich zachowało się do dnia dzisiejszego.

Z jednej strony, mój umysł nie potrafi ogarnąć tego, jak w dzisiejszych czasach można żyć w miejscu oddalonym od jakiejkolwiek cywilizacji o kilkanaście kilometrów (i kilka skalistych gór). Z drugiej strony, oddałabym wiele, żeby choć przez jakiś czas znaleźć się w takich warunkach na dłużej. Inna perspektywa, inne priorytety, inne radości czy zmartwienia, inna jakość życia. Lepsza? Gorsza? Poczucie tej inności i gubienie się w niej było by niezwykłe!

GranCanaria5DSC_0327GranCanaria5DSC_0295GranCanaria5DSC_0309GranCanaria5DSC_0320

Zauroczyło mnie podróżowanie, mimo że myślałam, że już bardziej nie mogę w to popaść. Świat jest tak niedoskonały pod każdym względem. Ale właśnie ta niedoskonałość, czyni go wyjątkowym. Gdybym miała w sobie odrobinę więcej szaleństwa, rzuciłabym wszystko i kupiła w bilet w jedną stronę. A potem kolejny.

Podróżowanie jest jak przysłowiowe pudełko czekoladek – nigdy nie wiesz, co Cię spotka. Ale ciekawość świata i odwaga na stawienie czoła miejscu i sytuacji, w jakich się znajdziesz, sprawia, że podróż staje się jeszcze bardziej pociągająca.

Kto się zgadza?

GranCanaria8DSC_0615

A.

Advertisements

4 thoughts on “PODRÓŻ INNA NIŻ ZWYKLE, YOGA, JASKINIOWCY, ZIELEŃ, OCEAN I INNOŚĆ, CZYLI O GRAN CANARI REFLEKSYJNIE

  1. Justyna pisze:

    Oj potwierdzam 🙂 Piękna wyspa, warta odwiedzenia. Byliśmy w tym roku na wiosnę i bardzo chcielibyśmy wrócić. Ostrzegam tylko wszystkich przed falami – są bardzo wysokie i silne, dla nas niestety wyjazd skończył się tragicznie, bo mąż złamał kość ramienną 😦 Ale na pewno jeszcze zawitamy na Gran Canaria 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s