100 dni, kiedy naprawdę żyłam!

Jestem! Żyję! Melduję się z Krakowa!

Choć z bólem serca, to wróciłam z mojej mlekiem i miodem płynącej ziemi obiecanej. I tak, mimo że te słowa brzmią jak przedawniony stereotyp, są prawdziwe! Spełniłam swój American Dream, o którym marzyłam przez całe 21 lat i jestem cholernie wdzięczna za te dokładnie 100 dni, które udowodniły jeszcze bardziej, że w życiu najpiękniejszych i najbardziej wartościowych chwil nie da się opisać, tego trzeba po prostu doświadczyć. I życzę tego każdemu. Czytaj dalej